Aktualności
Trumna na deser? Czesi nie widzą w tym niczego dziwnego
Trumienka z bitą śmietaną, wianuszek z kremem
Wchodzisz do czeskiej cukierni, przeglądasz witrynę, a obok tortów i ciastek leżą rzędem małe trumienki. Można zamówić jedną, dwie, a nawet całe pudełko. A do kompletu dobrać wianuszek. Jak naprawdę wyglądają desery naszych południowych sąsiadów? Można je zobaczyć w fotogaleriach czeskich cukierni ale wariantów jest tyle, że starczy na tydzień pełen podwieczorków:
trumienki i wieńce.
Rakvičky se šlehačkou, czyli trumienki z bitą śmietaną, należą do klasyki czeskiego cukiernictwa. Powstają z masy żółtkowej i cukru, najczęściej z dodatkiem wanilii. Ciasto piecze się w specjalnych foremkach przypominających niewielkie trumny. Podczas pieczenia wyrasta, tworząc pusty w środku, niezwykle kruchy korpus, który dekoruje się solidną porcją bitej śmietany.
Z kolei věneček, czyli wianuszek, wyglądem przypomina dobrze znane w Polsce gniazdko, nazywane również pączkiem wiedeńskim lub hiszpańskim. Oba wypieki powstają z ciasta parzonego, jednak czeski deser piecze się zamiast smażyć, a następnie przekłada kremem, najczęściej żółtkowym lub waniliowym. Wierzch pokrywa zazwyczaj jasna, słodka polewa.
Trumna i wieniec? Skojarzenie z branżą pogrzebową nasuwa się samo, choć czeskie věneček oznacza po prostu mały wieniec lub wianuszek. Oba desery są sprzedawane także oddzielnie, ale ich nazwy stanowią doskonały materiał do językowych żartów.
„Chcesz wianuszek czy trumienkę?” — pyta ojciec syna
Ten cukierniczy wybór trafił nawet do historii czeskiego kina. W filmie Palacz zwłok (Spalovač mrtvol) z 1969 roku Karel Kopfrkingl, grany przez Rudolfa Hrušínskiego pracownik krematorium, zwraca się do swojego syna:
„Tak co, chceš věneček, nebo rakvičku?”, czyli: „No to co, chcesz wianuszek czy trumienkę?”.
W ustach bohatera, który pod pozorami troskliwego ojca skrywa mordercze zamiary, zwyczajne pytanie o ciastko nabiera złowrogiego znaczenia.
Film Juraja Herza, nakręcony na podstawie powieści Ladislava Fuksa, powstał w 1968 roku, a premierę miał w marcu 1969. Do dziś należy do najbardziej znanych dzieł czechosłowackiego kina, łączących psychologiczny horror, groteskę i czarny humor.
Kto wymyślił słodkie trumienki?
To pytanie zainteresowało nawet czeską Bibliotekę Narodową. W 2015 roku jej pracownicy próbowali ustalić, kiedy pojawił się charakterystyczny deser. Przeszukali dawne książki kucharskie, słowniki i opracowania historyczne, ale nie znaleźli jednoznacznej odpowiedzi.
Wiadomo, że trumienki były znane już w pierwszej połowie XX wieku. Ich nazwa najprawdopodobniej pochodzi od kształtu cukierniczych foremek.
Jeszcze wcześniejszy trop prowadzi do Turnova. Badaczka regionalnych tradycji Vladimíra Jakouběová przypomniała na antenie Czeskiego Radia przepis na waniliowe trumienki ze zbioru receptur miejscowego cukiernika Jíny, pochodzącego z początku XX wieku.
Nazwa věneček pojawiała się natomiast już w XIX-wiecznych czeskich książkach kucharskich, między innymi u Magdaleny Dobromily Rettigovej. Ówczesne przepisy dotyczyły jednak innych wypieków o pierścieniowym kształcie, niekoniecznie takich samych jak współczesne wianuszki z kremem.
Kto pierwszy wpadł na pomysł, by nadać słodkiemu ciastku formę trumny? Tego nadal nie wiadomo.
Na Zaduszki pieczono nawet kości
Skojarzenia wypieków ze śmiercią nie są w Czechach niczym nowym. Dawne zwyczaje zaduszkowe dostarczają jeszcze bardziej zaskakujących przykładów.
W niektórych miejscowościach regionu Pojizeří z okazji Wszystkich Świętych i Zaduszek, zwanych po czesku Dušičky, przygotowywano specjalne pieczywo określane jako dušičky lub kosti — duszyczki i kości.
Wypieki przybierały kształty skrzyżowanych kości, plecionek, bułek i rogalików. Przynoszono je na groby, rozdawano ubogim i wędrowcom, a także dzieciom chodzącym od domu do domu. Niekiedy podawano je jako ostatnie danie świątecznego obiadu.
Nie ma dowodów, że współczesne cukiernicze trumienki wywodzą się bezpośrednio z tego obyczaju. Dawne przepisy przypominają jednak, że jedzenie od wieków towarzyszyło obrzędom związanym z pamięcią o zmarłych.
Czarny humor podany na słodko
W Czechach rakvičky i věnečky nie są wypiekami zarezerwowanymi na Halloween czy listopadowe święta. Można je kupić przez cały rok. Dla wielu Czechów to po prostu tradycyjne ciastka, równie zwyczajne jak dla Polaków eklerki czy kremówki.
W poszukiwaniu funeralnych ciekawostek tym razem zajrzeliśmy więc nie do zakładu pogrzebowego, lecz do czeskiej cukierni. I przy okazji przypomnieliśmy sobie klasykę tamtejszego kina.
Jeśli wybieracie się za naszą południową granicę, warto zamówić trumienkę z bitą śmietaną. I może jeszcze wianuszek?
A termin przydatności do spożycia? Najlepiej nie odkładać na wieczność.
(BB)