Aktualności
Amunicja na czas wojny. Eksperci na MSPO: Więcej amunicji, większy zasięg i własne zdolności produkcyjne
Podczas tegorocznego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Targach Kielce odbyła się debata „Amunicja na czas wojny. Jak zbudować krajowe zdolności produkcyjne”. Jej organizatorem był portal Defence24.pl, a dyskusja zgromadziła przedstawicieli Sił Zbrojnych RP, Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz polskiego i europejskiego przemysłu obronnego. Rozmawiano nie tylko o liczbie potrzebnych pocisków, ale również o możliwościach ich produkcji, bezpieczeństwie dostaw surowców i komponentów oraz dostosowaniu amunicji do szybko zmieniającego się pola walki.
Amunicja elementem całego systemu rażenia
Jak podkreślał gen. dyw. Adam Rzeczkowski, Szef Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi Biura Bezpieczeństwa Narodowego, doświadczenia współczesnych konfliktów pokazują, że nie można koncentrować się wyłącznie na jednym rodzaju uzbrojenia. – Komplementarne, spójne wykorzystanie wszystkich środków rażenia, od rażenia głębokiego, precyzyjnego, po rażenie na poziomie taktycznym, i próba saturacji systemów obrony przeciwnika jest jedyną metodą do tego, żeby go skutecznie pokonać – mówił gen. dyw. Adam Rzeczkowski. Zwrócił również uwagę na decyzje podjęte po szczycie NATO w Wilnie w 2023 roku, wskazując na związek między nową architekturą planów operacyjnych Sojuszu a potrzebą znaczącego zwiększenia produkcji i posiadanych zapasów amunicji.
Wojsko planuje potrzeby na wiele lat
Płk Wojciech Dalka, Główny Specjalista Zarządu Planowania i Programowania Rozwoju Sił Zbrojnych P5 Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, podkreślał, że rozwój Sił Zbrojnych RP i ich zapotrzebowanie na amunicję muszą być traktowane jako jeden proces. Rozbudowa jednostek oraz pozyskiwanie kolejnych systemów uzbrojenia automatycznie generują bowiem potrzeby w zakresie środków bojowych. – Naszą misją przewodnią jest tworzenie potencjału maksymalnie dającego nam narodowe zdolności w tym zakresie. Tak, żebyśmy byli samowystarczalni, żebyśmy mieli określone zapasy zgromadzone na czas wojny, ale też zdolność do produkcji – zaznaczył płk Wojciech Dalka. Jak mówił, rozwój Sił Zbrojnych prowadzony jest w wieloletnim horyzoncie, a planowanie obejmuje nie tylko sprzęt, struktury i jednostki, ale również wynikające z ich funkcjonowania zapotrzebowanie na amunicję.
Dron można zakłócić. Pocisk artyleryjski jest znacznie trudniejszy do zatrzymania
O doświadczeniach płynących bezpośrednio z wojny w Ukrainie mówił płk Jacek Żołnowski, Szef Oddziału Sprzętu Wojskowego i Rozwoju w Zarządzie Wojsk Rakietowych i Artylerii Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Jak zaznaczył, gwałtowny rozwój systemów bezzałogowych nie oznacza zmniejszenia znaczenia klasycznej artylerii. – Każdego drona można w jakikolwiek sposób zakłócić lub zestrzelić. Natomiast pocisk artyleryjski ze zwykłym zapalnikiem uderzeniowym po wystrzeleniu jest nie do zatrzymania. Nawet jeżeli uda się zestrzelić jeden czy dwa pociski, salwa bateryjna jest nie do zatrzymania – podkreślał płk Jacek Żołnowski. Wojsko oczekuje jednocześnie dalszego zwiększania możliwości amunicji, zarówno jej zasięgu, jak i precyzji. Mowa o rozwiązaniach pozwalających osiągać 40, 50, 60 kilometrów i więcej oraz o zapalnikach umożliwiających korektę lotu pocisku, a jednocześnie odpornych na zakłócenia. Pułkownik zwracał również uwagę na jakość amunicji, powtarzalność parametrów poszczególnych partii oraz odpowiednie wyszkolenie żołnierzy. – To, co przygotuje nam przemysł, to 50 procent naszych umiejętności. Jeżeli to jest dobrze przygotowany pocisk, to robimy resztę i te wszystkie pociski trafiają w zaplanowane cele – mówił.
Polska amunicja 155 mm i wyścig z technologią
Adam Januszko, Prezes Zarządu Niewiadów Polska Grupa Militarna S.A., mówił o konieczności bardzo szybkiego reagowania przemysłu na zmieniające się wymagania wojska. Wskazywał, że spółka rozwija krajowe rozwiązania i zdolności związane z produkcją amunicji kalibru 155 mm. Zwrócił też uwagę na niezwykle szybkie tempo zmian technologicznych obserwowanych podczas wojny w Ukrainie. Rozwiązania, które jeszcze niedawno mogły pozostawać skuteczne przez kilka miesięcy, obecnie, szczególnie w obszarze systemów bezzałogowych, mogą wymagać modyfikacji już po kilku tygodniach. W tej sytuacji przemysł musi nie tylko zwiększać skalę produkcji, ale również zachować możliwość szybkiego dostosowywania produktów do aktualnych potrzeb pola walki. Jak wskazywał Adam Januszko, istotne znaczenie ma rozwijanie polskich technologii i prowadzenie produkcji w kraju, co zwiększa bezpieczeństwo również w warunkach wojny.
Nie wystarczy fabryka. Potrzebny jest cały łańcuch
Na bezpieczeństwo łańcuchów dostaw zwracał uwagę Przemysław Kowalczyk, Prezes Grupy Polski Pierścień Amunicyjny. Jak zaznaczył, współczesna produkcja amunicji opiera się na rozbudowanej sieci producentów, dostawców komponentów i kooperantów. – Nie ma już takiej sytuacji, gdzie jeden producent, nieważne jak wielki, produkuje wszystko od A do Z – mówił Przemysław Kowalczyk. Podkreślał, że niezbędna jest dywersyfikacja zarówno odbiorców, jak i źródeł dostaw. Przemysł musi inwestować w nowe możliwości produkcji komponentów i produktów finalnych, a jednocześnie budować system odporny na sytuacje kryzysowe. Doświadczenia pandemii COVID-19 pokazały bowiem, jak szybko mogą zostać zakłócone nawet dobrze funkcjonujące łańcuchy dostaw. Dlatego nowe modele produkcyjne powinny uwzględniać redundancję dostaw surowców, materiałów i komponentów.
„Europa musi”. Własna produkcja to bezpieczeństwo
O konieczności budowania europejskiego zaplecza produkcyjnego mówił Łukasz Malicki, Dyrektor operacyjny CSG / Czechoslovak Group. Zwracał uwagę, że bezpieczeństwo produkcji amunicji nie zaczyna się na linii montażowej gotowego pocisku. Potrzebne są stal, trotyl, prochy, nitroceluloza oraz szereg innych materiałów i komponentów. CSG rozwija w związku z tym model integracji wertykalnej, którego celem jest zabezpieczenie kolejnych etapów łańcucha produkcyjnego i zwiększanie możliwości wytwarzania amunicji artyleryjskiej. – Europa musi. My musimy tutaj wytwarzać. Musimy mieć te komponenty. Musimy patrzeć na bezpieczeństwo regionu. My nie możemy czekać – podkreślał Łukasz Malicki. Jak zaznaczył, europejskie państwa powinny rozwijać współpracę regionalną oraz rozwiązania umożliwiające wzajemne zastępowanie źródeł dostaw. Istotna jest również możliwość szybkiego zwiększenia produkcji w przypadku gwałtownego wzrostu zapotrzebowania.
Wojna w Ukrainie zmieniła myślenie o amunicji
Wspólnym mianownikiem debaty były doświadczenia płynące z wojny w Ukrainie. Pokazała ona zarówno ogromną skalę zużycia amunicji, jak i znaczenie zapasów, zdolności produkcyjnych, bezpieczeństwa dostaw oraz możliwości szybkiego dostosowywania technologii do nowych zagrożeń. Jak wskazywali uczestnicy dyskusji, samo posiadanie nowoczesnych systemów uzbrojenia nie wystarczy. Za nimi muszą stać odpowiednie zapasy środków bojowych, wyszkolone wojsko oraz przemysł zdolny do utrzymania i, w razie potrzeby, szybkiego zwiększenia produkcji.
Debata „Amunicja na czas wojny. Jak zbudować krajowe zdolności produkcyjne”, zorganizowana przez Defence24.pl, odbyła się 10 września podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego MSPO 2026 w Targach Kielce.
(ŁK)